Projekt edukacyjny

Warsztaty edukacyjno - artystyczne - "Rogata Owca" w Lędzinie

(18 głosów, średnia ocena 2.33 na 5)

19 czerwca uczniowie klas trzecich  wraz z opiekunami  wyruszyli na wycieczkę do gospodarstwa agroturystycznego w miejscowości Lędzina. Celem wycieczki było odkrywanie własnych predyspozycji i zdolności

Więcej…

Tak się żyło w czasach PRL-u…

(12 głosów, średnia ocena 4.33 na 5)

Uczniowie klasy II w ramach realizowanego projektu edukacyjnego Tak się żyło w czasach PRL-u… zgłębiali wiedzę z tego nieznanego dla nich czasu w obszarze takich tematów jak: motoryzacja, muzyka, sport, wydarzenia

Więcej…

„Fizyka wokół nas”

16  maja 2017 r. odbyło się podsumowanie projektu pt. „Fizyka wokół nas”. Projekt realizowany był przez czworo uczniów klas drugich gimnazjum pod kierunkiem  nauczyciela fizyki. Celem projektu było zrozumienie

Więcej…

„Powiedz mi co jesz, a powiem Ci, czy jesteś zdrowy” – projekt edukacyjny

(2 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)

23 maja 2017 r. w naszej szkole odbyło się uroczyste podsumowanie projektu edukacyjnego uczniów klas drugich gimnazjum pt. „Powiedz mi co jesz, a powiem Ci, czy jesteś zdrowy”. Projekt przygotowany przez wychowanków

Więcej…

PROJEKT EDUKACYJNY „WODA – BIAŁE BOGACTWO” R.SZK. 2015/2016.

(8 głosów, średnia ocena 4.50 na 5)

W roku szkolnym 2015/2016 mieliśmy okazję uczestniczyć w projekcie edukacyjnym pt. ,,Woda - białe bogactwo". Miał on na celu pokazanie jak ważna jest woda i jak trudno przywrócić ją do pierwotnego stanu

Więcej…

Projekt edukacyjny „Tradycje i zwyczaje wielkanocne”

(5 głosów, średnia ocena 4.60 na 5)

23 marca 2016 r. w naszej szkole odbyło się uroczyste podsumowanie projektu edukacyjnego uczniów

Więcej…

„KSIĄŻKA MOICH MARZEŃ” - program realizowany w Zespole Szkół w Sośniach

(7 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)

W ramach projektu „Książka moich marzeń” w naszej szkole przeprowadzone zostaną działania skierowane do wszystkich uczniów, będą to między innymi:

  1. Konkurs plastyczny dla uczniów klas IV-VI „Książka moich marzeń” - październik/listopad
  2. „Duży czyta małemu” (realizacja programu „CAŁA POLSKA CZYTA DZIECIOM” dla  uczniów z klas I-III szkoły podstawowej) - cały rok
  3. NOC W BIBLIOTECE - luty

Przeprowadzone zostaną również projekty

Więcej…

Artystyczny projekt edukacyjny

(9 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)

   Dziesięcioro uczniów klasy 2 gimnazjum uczestniczyło w projekcie edukacyjnym „To, co nas otacza. Zapis przyrody na fotografiach, rysunkach, obrazach”.
   Projekt realizowany był od jesieni i przez zainteresowanie

Więcej…

PROJEKT

W dniu 30 maja 2015r. odbyło się podsumowanie edukacyjnego projektu uczniowskiego pt. „Szkoła w liczbach”.

Więcej…

Projekty edukacyjne

   25 maja 2015 r. w naszej szkole odbyło się uroczyste podsumowanie projektu edukacyjnego uczniów klas drugich gimnazjum pt. „Powiedz mi co jesz, a powiem Ci, czy jesteś zdrowy”. Projekt przygotowany przez wychowanków pod kierunkiem p. Grzegorza Ziętka i p. Konrada Zielezińskiego, był realizowany przez sześć tygodni. Celem projektu było m.in. poznanie zasad prawidłowego odżywania się, dbanie o różnorodność posiłków. W czasie podsumowania projektu uczniowie przygotowali sałatki: warzywną, owocową, wiosenną oraz jogurt owocowy. Należy podkreślić niezwykłe zaangażowanie uczniów w pracach nad projektem.

   28 maja 2015 r. w naszej szkole odbyło się uroczyste podsumowanie projektu edukacyjnego uczniów klas drugich gimnazjum pt. „Co możemy zrobić, by przybliżyć wiedzę o pierwszej pomocy?”. Projekt, przygotowany przez wychowanków pod kierunkiem p. Roberta Hudzińskiego i p. Konrada Zielezińskiego, był realizowany przez pięć tygodni. Celem projektu było m.in. zapoznanie się z udzielaniem pierwszej pomocy przy złamaniach, zwichnięciach, oparzeniach i krwotokach. W czasie podsumowania projektu uczniowie wykonali podstawowe zabiegi resuscytacyjne u osób dorosłych, dziecka, pamiętając, że każdy człowiek powinien znać podstawowe zasady pierwszej pomocy i udzielać jej przed przybyciem fachowych służb ratownictwa medycznego. Należy podkreślić niezwykłe zaangażowanie uczniów w pracach nad projektem.


Projekty edukacyjne w roku 2014/2015


Opiekun

Temat projektu edukacyjnego

Chmielecka Magdalena

Boratyńska Beata

Tradycje i zwyczaje wielkanocne.


Hudziński Robert

Zieleziński Konrad

Co możemy zrobić, by przybliżyć wiedzę o pierwszej pomocy?

Młynarczyk Alina

To, co nas otacza. Zapis przyrody na fotografiach, rysunkach, obrazach.


Serafin Jerzy

Szkoła w liczbach.


Śniadek Hanna

Czytać każdy może – gimnazjaliści czytają najmłodszym.


Zieleziński Konrad

Ziętek Grzegorz

Powiedz mi co jesz, a powiem Ci, czy jesteś zdrowy.



GIMNAZJALIŚCI – PRZEDSZKOLAKOM

(15 głosów, średnia ocena 4.73 na 5)

Projekt edukacyjny: ”MAŁY PRZDSZKOLAK WIE, CO EKOLOGIĄ SIĘ ZWIE”.

   Grupa uczniów naszej klasy - II b gimnazjum - w ramach projektu edukacyjnego przygotowała dla przedszkolaków zajęcia na temat ekologii.

Więcej…

PROJEKT EDUKACYJNY: „NA LUDOWĄ NUTĘ”

Co to jest Mała Ojczyzna?

Regionalizm poprzez emocjonalny kontakt z Małą Ojczyzną pozwala zbliżać to co nasze i małe, ku temu, co wielkie...”

(ks. Janusz St. Pasierb)

Region (regio, regionis (łac.) – kierunek, położenie, okolica, obszar, kraina). Współcześnie określany często mianem Małej Ojczyzny. Termin ten, oznacza tu bliskość (swojskość). To miejsce urodzenia, wychowania, działania - bliskie przez osobiste więzi, przynależność do wspólnoty. Do niego czujemy się szczególnie uczuciowo związani, w którym jest nam wyjątkowo dobrze, jak u siebie.

Tradycje i obrzędy

Zwyczaje i obrzędy to wszystkie sposoby postępowania w danej sytuacji wytyczane przez tradycję i kulturę. Obrzęd jest związany ze zdarzeniem ważnym w życiu grupy ludzi, a czynności obrzędowe obwarowane są ścisłymi regułami i przepisami zgodnie z którymi należy je celebrować. Obrzędy są uroczyste, publiczne, określają je wyznawane normy i wartości grupy. Wiążą się one głównie z życiem rodziny, ale także wsi. Mamy więc obrzędy rodzinne, doroczne, gospodarskie, czasem towarzyskie i zawodowe. Zwyczaj zaś jest sposobem robienia czegoś, co nakazuje tradycja, co ma przyczynić się do pomyślności jednostki, rodziny oraz całej wspólnoty. Obyczaje ( zwyczaje) mają to do siebie, że są „niepisane”, to zaś powoduje, że są bardzo ulotne i podatne na przekształcenia związane ze zmieniającym się sposobem życia.  Ufamy zatem, że tym bardziej ciekawym będzie podzielenie się jaką obyczajowość, zwyczaje i obrzędy przechowuje pamięć mieszkańców naszej Małej Ojczyzny. Obyczaje i zwyczaje, którymi podzieli się oni z nami rozciągają się wiele dziedzin życia: począwszy od zwyczajów i obrzędów rodzinnych poprzez obyczajność religijną, a skończywszy na zasadach uprawy ziemi.

Informacje o projekcie

Mając na względzie pamięć do tradycji  i dobro naszych wychowanków postanowiliśmy
zaangażować naszych uczniów w okresie letnich wakacji w działania na rzecz środowiska, które miały sprzyjać kształtowaniu poczucia przynależności do wspólnoty, uczyć odpowiedzialności i szacunku do tradycji, wspierać poczucie tożsamości.  W ten sposób zrodził się  projekt „Wakacje na ludową nutę - tradycje i obyczaje oraz ich praktykowanie”.
W ramach projektu  zorganizowaliśmy dla nich kilkudniowe letnisko w trakcie którego mieli okazję bliżej poznać tradycje, obrzędy i obyczaje ich Małej Ojczyzny - Gminy Sośnie.
Nasz projekt pomyślany był w taki sposób, by młodzież miło, przyjemnie i pożytecznie spędziła czas letniego wypoczynku. Celem głównym projektu oprócz zorganizowania kilkudniowego letniska, było również stworzenie Wirtualnej Izby Regionalnej będącej skarbnicą wiedzy o pradawnych zwyczajach oraz ich obecnym praktykowaniu wśród mieszkańców gminy.

"Wirtualna Izba Regionalna"

Życie codzienne dawniej - narzędzia i prace

Wywiady

Zwyczaje związane z narodzinami

W dawnych czasach kobiety rodził w domach. W latach 60 w Sośniach była porodówka.
Narodziny dziecka raczej obchodzili mężczyźni, spotykając się wraz ze swoimi kolegami.
Chrzest z wody – to chrzczenie dziecka wodą w sytuacji zagrażającej życiu dziecka. W chwili obecnej też to się stosuje w szpitalach, kiedy życie dziecka jest zagrożone.
Na rodziców chrzestnych wybierano członków rodziny, była to rodzina najbliższa, również najbliżej mieszkająca. W przypadku p. Skrzypek byli chrzestną była mama mamy, a chrzestnym tata taty, a więc dziadkowie.
Chrzest odbywał się w domu, z racji tego, że  w Bogdaju gdzie urodziła się pani Fela nie było kościoła.

Obrzędowość weselna

Młodzi często poznawali się na potańcówkach. Mężczyzna mógł odwiedzać swą wybrankę w jej domu.
Zwyczajem było, że panna młoda wnosi w posagu pierzyny i meble-kuchnię i sypialnię.
Zaręczyny-narzeczony przyjeżdżał z kwiatami dla teściowej, prosił ojca o ręką.
Przyszła młoda para musiała zaprosić, wszystkich osobiście na wesele. Nie było zaproszeń pisemnych.
Prezenty były skromne-obrus, serwis kawowy, materiał-jednak od każdego coś się dostawało. Nikt nie przyszedł z pustymi rękoma.
Na głowie panna młoda miała welon i wianek.
W kościele czekała na państwa młodych drużba- szpaler nawet z 10 par. Druhny musiały mieć suknie jednokolorowe, długie w tym samym kolorze.
Do i z kościoła były-zastawy.
Poczęstunek gości odbywał się w domu, potańcówka na pobliskiej sali.

Obrzędowość pogrzebowa

Zmarli do czasu pogrzebu leżeli w domach. Przy wynoszeniu ciała, w drzwiach wyjściowych unoszono trumnę trzy razy, aby duch zmarłego nie powracał.
Trumny robili miejscowi stolarze.
Stypy odbywały się w domu zmarłego, były suto zastawione stoły.    


Boże Narodzenie

Do stołu siadało się przy pierwszej gwiazdce. Tata wypatrywał gwiazdy, mama przygotowała wigilię.
Choinka- przynosił ją tata z lasu. Strojenie- łańcuchy z bibuły, pierniki, cukierki w kolorowych papierkach, jabłka, świeczki .
W wigilię przychodził Gwiazdor. Przynosił dzieciom prezenty-gwiazdor z cukru i to co akurat dziecko potrzebowało. Prezenty były tylko do dzieci.
Podkoziołek-chodziła tzw. Maśka-dawało się jajka i drobne pieniądze. Wieczorem odbywała się potańcówka.

Wielkanoc

Zajączek przychodził tylko do dzieci, wcześniej na polu musiały przygotować gniazda z siana. Prezentami był- zajączek z cukru, jajka z cukru, jajka gotowane od małych kurek.
Ponieważ nie było we wsi kościoła, w tym domu, gdzie odbywały się lekcje religii, odbywało się święcenie potraw.
Post obowiązywał od środy popielcowej do  śniadania wielkanocnego.
W czasach gdy pani Fela była panienką lali się na śmigus-dyngus raczej obficie-wiadrami wody.

Okres letni-żniwa

Żniwa-kosiło się zboże kosami lub później kosiarką konną.
Stawiało się po 8-10 snopków – stawiano w ten sposób tzw. baby
Dzieci  stawiały baby, starsze i dorośli przygotowywali powrozy ze słomy.

I. Zwyczaje związane z narodzinami

Kobietę ciężarną traktowano zwyczajnie, często do samego końca wykonywała ciężkie prace.. Zdarzało się, że rodziły na polach, w  czasie  pracy. W domu była akuszerka, która pomagała urodzić dziecko. Najczęściej  były to starsze, doświadczone kobiety. Po wojnie w każdej miejscowości, w której była gmina, funkcjonowały porodówki. Pierwsze dwie kąpiele wykonywała akuszerka, kolejne matka. Syn był ważniejszy dla ojca, który traktował go jako swego następcę. Dopóki dziecko nie było ochrzczone nie wyjeżdżano z nim, „żeby złe oczy na nie patrzyły”. Na uroczystość tzw. „pępkówki” ojcowie stawiali wódkę. Przy wyborze imienia kierowano się imionami z kalendarza w danym okresie, ale trochę wcześniejsze. To dowodziło, że dziecko będzie mądrzejsze. Z jednej i drugiej strony brano rodziców chrzestnych.

II. Obrzędowość weselna

W przeszłości zawierano małżeństwa w swoich kręgach. Czasami w wyborze pomagali rodzice, ale rzadko. Rolę swata najczęściej pełnił ktoś  doświadczony, starszy z rodziny.

Rodzice pana młodego zapoznawali się z rodzicami panny młodej. Omawiali szczegóły związane z weselem. Kawaler przyjeżdżał z rodzicami do panny młodej. Wesela odbywały się najczęściej w domu, chyba że była sala. Rodzice ustalali, co wręczają – czyli  wiano. Miejsce zamieszkania  młodej pani uzależnione było od sytuacji materialnej danej rodziny. Nie zawsze były zaręczyny, było to zależne od finansów.

Zdarzały się przypadki zerwania zaręczyn, powodem mogło być gdy ktoś miał już dziecko i nie ujawnił tego faktu. Potem żądano odszkodowania za poniesione straty.

Dawniej nie było pisemnych zaproszeń. Drużbowie objeżdżali rodzinę i zapraszali gości na wesele. Były prezenty: pościele, kapy na łoże, kryształy, naczynia. Pojedyncze osoby dawały pieniądze. Strój panny młodej i pana młodego wyglądał tak jak obecnie: welon, wianek na głowie. Gdy dziewczyna była w ciąży nie mogła zakładać wianka. Do sukni miała wszyty jakiś drobiazg z I Komunii Św. To przynosiło szczęście. Pan młody musiał przyjechać do panny młodej i razem jechali do kościoła. Rodzice błogosławili młodych. Młoda para po wyjściu z kościoła obrzucana była zbożem, ryżem, pieniędzmi. Zwyczaj ten  dawał bogactwo – szczególnie drobne pieniążki. Wracająca do domu weselnego para młoda napotykała na drodze przeszkody. Pan młody musiał mieć przy sobie wódkę na wykupienie dla dorosłych, cukierki dla dzieci. Chlebem i solą witano młodych. Czyniła to zazwyczaj główna kucharka.

Wesela odbywały się najczęściej w domach lub na sali. Trwały do rana, całą noc. Poprawiny były dopiero za tydzień, znów z soboty na niedzielę lub w niedzielę.

Jak Para Młoda wchodziła do kościoła, grano marsze weselne. Przyśpiewki – do koszyczka wrzucano pieniążek, mężczyzna musiał zaśpiewać. Obowiązkowymi instrumentami były akordeon, trąbka , saksofon, perkusja, czasami skrzypce (zależnie od finansów).

Młoda mężatka przenosiła się do męża czasem po weselu, jeśli małżonek miał gospodarkę, ale najczęściej od tygodnia do miesiąca.

III. Obrzędowość pogrzebowa – pożegnanie człowieka

W przeszłości  wierzono w znaki  zapowiadające śmierć człowieka . Jak spada gwiazda to jakaś osoba schodzi z tego świata, jeśli zwłoki leżą przez niedzielę to sięgną za sobą kogoś z okolicy. Rodzina towarzyszyła odchodzącemu, zmarłemu. Zapalona świeca oświecała drogę do świata zmarłych. Wierzono, że duchy się zjawią. Zmarłemu kładziono na powieki pieniążki, żeby oczy były zamknięte, otwarte mogłyby kogoś za sobą  pociągnąć.  Zatrzymywano wskazówki zegara na znak odejścia osoby z tego świata .

Dawniej w Kościele gdy ktoś zmarł, bił dzwon .

Zmarłego wynoszono nogami do przodu, żeby nie wrócił jako duch. W trakcie pogrzebu jak kura zaczęła piać to oznaczało, że coś się stanie, może ktoś umrzeć.

ROK OBRZĘDOWY

I. Boże Narodzenie i obrzędy okresu zimowego

Tak jak dotychczas, jak zaświeciła pierwsza gwiazdka na niebie, zasiadano do stołu, do Wieczerzy Wigilijnej. Życzenia opłatkowe, duża, żywa choinka z ozdobami słomkowymi, łańcuchami ze słomy, kolorowymi bibułami. Biały obrus, sianko, dodatkowy talerz dla gościa. Na stole 12 potraw, m.in. barszcz z uszkami, zupa rybna, z suszonymi owocami, śledzie, karp, pierogi z kapustą i grzybami, makiełki, kutia.

Od II święta do Święta Trzech Króli przepowiadano pogodę.

II. Wiosenne Świętowanie, Wielkanoc

W czasie Wielkiego Postu pościło się wszystkie piątki. Nie było wówczas zabaw, wesel w tym czasie. W Środę Popielcową posiłek spożywało się 2 razy, jadło się śledzie i ziemniaki. Na Niedzielę Palmową szykowano palmę, której gałązki rozkładano w rogach domu, aby chroniły od nieszczęść, nieurodzaju.

W Kościele, straż przy Grobie Pańskim sprawowali strażacy, którzy pilnowali go aż do Zmartwychwstania.

W przeszłości święcenie pokarmów w Wielką Sobotę wyglądało tak jak obecnie. Święconkę spożywało się w niedzielę. Jajka, pisanki malowane były w cebuli. Msza Św. Rezurekcyjna odbywała się w niedzielę o 6 rano.

Świąteczne babki drożdżowe, mazurki wielkanocne, serniki. Zając przynosił prezenty, które schowane były  pod krzakami w ogrodach, w koszyczku. W lany poniedziałek lano wodę wiadrami, szczególnie polewano  panny.

III. Obrzędy okresu letniego

Święto Jana rozpoczyna okres letni w Roku obrzędowym. Dziewczęta puszczały wianki. Od tego dnia, 24 czerwca, można się kąpać, bo woda jest ochrzczona (związane z Janem Chrzcicielem).

W przeszłości, żniwa zaczynały się 22 lipca, ale też wszystko uzależnione było od pogody. Snopy zwożone były do stodoły na wozach. Kiedy brakowało miejsca, ustawiano stogi  na polach. Na koniec żniw robiono wieńce ze zbóż, ziół, z którymi szło się do Kościoła, by je poświęcić..

Do chleba odnoszono się z szacunkiem. Każdy bochenek, który się rozpoczyna,  znaczy się krzyżem. Nie marnuje się chleba, bo to dar boży. Dawniej mój ojciec był piekarzem i miał własną piekarnię, wypiekał chleb.

I. Zwyczaje związane z narodzinami.

 1.Jak w przeszłości traktowano kobietę ciężarną ?

Kobieta ciężarną traktowana była jak inne kobiety. Nie stosowano wobec nich żadnej ulgi i ochrony. Pracowała w domu i w polu aż do dnia porodu.

 2.Gdzie kobiety rodziły w przeszłości i kto im w tym pomagał?

 Kobiety rodziły w domach, przy porodzie pomagała kobieta ze wsi- akuszerka. W naszym domu (pani Lamperskiej )porody odbierał ojciec.

3.Jak traktowane było w przeszłości dziecko pierworodne?

Dawniej nie było zróżnicowania między dziećmi . Każde z nich było tak samo traktowane.

 4. Czym kierowano się przy wybieraniu imienia dla dziecka?

Tradycją było, aby jedno z dzieci nosiło imię ojca lub dziadka, imię nadawane na chrzcie musiało być święte.

 II. Obrzędowość weselna.

1. Jak w przeszłości szukano sobie żony lub męża?

Zależało od różnych sytuacji. Często wynikało to z przypadkowego spotkania, czasem była to ingerencja swata lub swatki. Narzeczeństwo trwało krótko. Obowiązywała dyskrecja intymności ( pocałunki, przytulanie). Ślub poprzedzony był zaręczynami.

2. Co oznacza słowo "posag"- wiano i jak wyglądało to dawniej?

 Posag i wiano były to dobra materialne wnoszone do małżeństwa przez pannę młodą lub pana młodego. Panna młoda otrzymywała z domu jako wiano: poduszki, pierzynę, u zamożniejszych nawet meble. Pan młody najczęściej  otrzymywał posag w postaci ziemi do uprawy.

 3. Jak długo trwał okres narzeczeństwa?

 Wcześnie wychodziło się za mąż, ponieważ panna , która nie wyszłaby za mąż była pogardą dla wsi, kawaler natomiast po skończeniu 27 roku życia musiał płacić podatek.

 4. Jak odbywało się dawniej zapraszanie gości na wesele?

 Drużbowie konno jeździli z domu do domu i zapraszali gości weselnych.

5.Jak wyglądało wyjście pary młodej z kościoła?

 Para młoda po wyjściu z kościoła obrzucana była zbożem. Ten z małżonków, który nazbierał więcej ziaren uważany był za oszczędnego, a czasem chciwego i skąpego.

6. Gdzie odbywały się dawniej wesela?

Przyjęcie weselne odbywało się w domu panny młodej, natomiast tańce odbywały się w domu sąsiadów lub innym we wsi. Niektórzy mieszkańcy wsi podglądali przez okna zabawy weselników.

7.Jakie potrawy przygotowywano na ucztę weselną?

 Panna młoda przed wejściem na przyjęcie częstowała dzieci skibami ciasta. Przygotowywano jeden rodzaj ciasta z kruszonką i potrawy własnego wyrobu.

8. Jaka orkiestra przygrywała do tańca?

 Do tańca przygrywał grajek na bandolinie (odpowiednik dzisiejszego akordeonu).

 9. Co kupowano dawniej młodożeńcom?

 Otrzymywali tylko prezenty. Były to np. pościel, obrusy ,zegary, zastawy itp.

 III. Boże Narodzenie

1. Jak wyglądała w państwa domu choinka?

 Choinka była zawsze żywa, przystrojona własnoręcznie robionymi ozdobami, zapalano na niej świeczki, które bardzo często powodowały zapalenie się choinki.

 2.Jak wyglądała w domu wieczerza wigilijna?

 Wieczerze rozpoczynał gospodarz domu modlitwą. Na stole znajdowały się różne potrawy najważniejszą był karp, którego spożywano raz w roku. Rodzina dzieliła się opłatkiem, natomiast w czasie wojny dzielono się chlebem.

3. Czy śpiewano po wieczerzy kolędy?

 Tak, zawsze. Wszyscy gromadzili się przy choince i śpiewali kolędy, o północy najstarsi z domu udawali się na pasterkę. Przykro nam, że w domach naszych dzieci nie ma już tego zwyczaju.

 4.Czy obdarowywaliście się prezentami?

 Tak, każdy otrzymywał drobny upominek, była to zawsze przydatna rzecz np. skarpety, buty itp.

 IV. Obrzędy wielkanocne.

 1.Jak wyglądał Wielki Post w przeszłości?

 W naszym domu nie poszczono przez cały okres postu, tylko w Środę Popielcową i Wielki Piątek. Zdarzały się domy , w których poszczono przez cały Wielki Post.

2.Jak wyglądała w państwa domu święconka?

 W dzień święconki udawaliśmy się na poświęcenie pokarmu. W niedzielę rano na rezurekcję, po której spożywaliśmy święconkę. Wszyscy dzielili się święconym jajkiem. Bez modlitwy.

3.Co to byli przebierańcy z niedźwiedziem lub siwkiem?

 Byli to przebierańcy, którzy chodzili po wsi , dostawali od mieszkańców jajka, które później sprzedawali. Zarobione pieniądze przeznaczali na podkoziołek.

 4.Jak wyglądał dawniej śmigus-dyngus?

 Był to bardzo popularny zwyczaj. Wszyscy wzajemnie polewali się wodą niezależnie od pogody. Zawsze był bardzo obfity.

 5. Boże rany- co to był za zwyczaj?

 Był to zwyczaj, który dotyczył Wielkiego Piątku. Gospodyni dawała razy rózgą dzieciom, później dzieci między sobą.

6.Jak wyglądało Misterium Męki Pańskiej?

 Odbywało się w kościele, często pobierano za oglądanie męki pańskiej opłatę - od dzieci 10 gr , od dorosłych 50gr.

V. Obrzędy okresu letniego.

1. Jak wyglądały żniwa w przeszłości?

Pola musiały być obsiane przed św. Wojciechem, czyli 23 kwietnia.  Gospodarz przed rozpoczęciem prac polowych ściągał z głowy kapelusz i robił znak krzyża w kierunku pola.

2. Jak wyglądały dożynki w przeszłości ?

Cała wieś spotykała się na placu przy zameczku w Mojej Woli. Gospodarzem i gospodynią dożynek byli wybierani z najlepszych gospodarstw. W czasie uroczystości odbywały się wiejnie, czyli ręczne czyszczenie zboża , pieczenie chleba i tańce. Wystawiane były bufety, w których można było kupić kiełbaskę i oranżadę.

3. Jak wyglądała symbolika chleba w Państwa domu?

Zanim matka pokroiła chleb znaczyła na nim znak krzyża, gdy chleb upadł na ziemię podnoszono go i całowano.

4. Jak wyglądała tradycja pieczenia chleba i kto się tym zajmował?

Chleb piekła matka raz na cały tydzień. Piec do wypieku znajdował się w głównej sieni na środku domu tak, aby było miejsce na wykładanie go długą drewnianą łopatą.

I.  Zwyczaje związane z narodzinami.

Gdy kobieta zaszła w ciążę, musiała do ostatniej chwili pracować w polu. Kobieta powinna wystrzegać się ognia i myszy, bo gdyby zobaczyła mysz i dotknęła się np. w głowę, to dziecko będzie miało tam „myszkę” czyli brązową plamkę . Podczas spaceru z dzieckiem wkładało się do wózka coś czerwonego, np. kokardkę, aby uchronić je przed urokami. Chrzest wyglądał tak samo z wyjątkiem tego, że brakowało świecy i szatek. Do pierwszego roku życia nie można było obcinać włosów.

II.  Obrzędowość weselna.

Osobą najczęściej wybierającą męża był ojciec. Wybierał najbogatszych, tych którzy mieli najwięcej hektarów ziemi bądź najwięcej zwierząt. Rolę swata mogła pełnić czasami osoba z rodziny. Do rodziców panny młodej na pierwsze spotkanie szedł swat. Posag to inaczej wyprawa panny młodej (ziemia, pierzyna, krowy, itp.) Okres zaręczyn trwał bardzo krótko. Skutkiem zerwania zaręczyn mogła być zatajona choroba pana lub panny młodej. Zapowiedzi przedślubne ogłaszano przez trzy tygodnie w każdą niedzielę. Dawniej na wesele zapraszano sąsiadów, znajomych.

Nowożeńcom w przeszłości kupowano prezenty, a dziś miejsce to zajęły pieniądze. W ostatni wieczór przed weselem bawiono się spożywając alkohol, „trzaskano butelki”, „wyrzucano poduchy”.

Do kościoła państwo młodzi jechali bryczkami. Wracająca do domu weselnego, para młoda napotykała na swej drodze przeszkody. Wykupywano się cukierkami i alkoholami. Para młoda witana była chlebem i solą po powrocie do domu weselnego.

Wesela odbywały się w domu, w salach wiejskich bądź w stodołach. Potrawy weselne to: bigos, sałatki, kiełbasa i placki. Do tańca przygrywały orkiestry dęte. Oczepiny odbywały się o północy (panna młoda rzucała welon, pan młody – muszkę, krawat. Młoda mężatka przenosiła się do męża kilka dni po ślubie.

III. Obrzędowość pogrzebowa – pożegnanie człowieka.

Ubierano zmarłego w garnitur lub suknie koloru czarnego. Była stypa. Wkładano do trumny rzeczy osobiste. Wierzono w złe znaki, zapowiadające śmierć. Ubierano zmarłego w domu na stole. Gdy ktoś miał po wypadku, np. zmasakrowaną twarz, nie otwierano trumny. Trumny robili stolarze. Na trumnę wrzucano grudkę ziemi.

 IV. Boże Narodzenie

 Podłaźniczka to gałązka, którą ozdabiano i wieszano na suficie. Choinkę ubierano w łańcuchy z kolorowego papieru, pierniki i świeczki. Przygotowywano 12 potraw postnych, zupę grzybową, owocową , śledzie w zalewie i śmietanie, pierogi z kapustą i grzybami, piernik drożdżowy, pierniczki, makowiec drożdżowy. Prezenty przynosił Gwiazdor lub Wilijaż. Najbardziej utkwiły nam w pamięci pierwsze święta po zakończeniu II wojny światowej. Na podstawie kolejno postępujących po sobie 12 dni począwszy od 25 grudnia przepowiadano pogodę na wszystkie miesiące roku kalendarzowego. Karnawał w Polsce zaczynał się od świąt i trwał do środy popielcowej. W czasie jego trwania chodzili kolędnicy i przebierańcy, którzy za odwiedzenie domostwa dostawali jajka, ciasto w koszyczkach. Ostatni dzień karnawału to „Ostatki”, zwane również „Podkoziołkiem”.

V.  Wielkanoc

Powitanie wiosny dawniej wyglądało inaczej niż dziś. Dziś Marzanna jest topiona, zaś tuż po wojnie Marzannę palono. Wraz z nastaniem pierwszych cieplejszych dni (bardzo wczesna wiosna) rolnicy wychodzili na pola i przystępowali do prac polowych. Większość prac była wykonywana ręcznie z pomocą zwierząt pociągowych. Wiosna to również czas świętowania – Wielkanoc.

W czasie Wielkiego Postu poprzedzającego Wielkanoc w przeszłości podobnie jak dziś nie jedzono mięsa. Szczególnie przestrzegano tego nakazu w Środę Popielcową. W dniu tym również wiernym w kościele posypywano głowę popiołem. Dniem postnym w ciągu całego roku kalendarzowego był piątek. W dniu tym wystrzegano się spożywania potraw mięsnych.

Nabożeństwa Wielkiego Postu  miały przypominać  wiernym o śmieci Pana Jezusa. Tydzień przed Wielkanocą obchodzono Niedzielę Palmową, w czasie której święcono wcześniej zrobione palmy. Po mszy robiono krzyże na polu. Palmy wielkanocne zanoszono do domu i przechowywano do następnych świąt, ponieważ miały chronić przed chorobami (szczególnie gardła). Ksiądz w czasie Niedzieli Palmowej leżał krzyżem przed ołtarzem.

W Wielką Sobotę odbywało się poświęcenie ognia, wody i cierni,  święcono również pokarmy, pamiętając o tym, by skorupki święconych jaj wrzucić do ognia. Po poświęceniu pokarmów część jajek oddawano księdzu. Baranek wielkanocny robiony był podobnie jak dziś, z masła. W pierwszym dniu Wielkanocy  o godzinie 6.00 rano odprawiano Rezurekcje.  Po nabożeństwie zjadano świąteczne śniadanie, które kończyło się spożywaniem drożdżowych bab wielkanocnych.

VI.   Obrzędy okresu letniego

Świętem rozpoczynającym okres letni w Roku obrzędowym była Noc Kupały, noc z 23-24 czerwca, w czasie której dziewczyny puszczały wianki. Żniwa w przeszłości różniły się od żniw dzisiejszych.  Wszystkie prace wykonywano ręcznie. Najpierw polem szedł kosiarz z kosą, który kosił zboże. Za kosiarzem szły kobiety, które nagarniały zboże sierpami i ubierały je w snopki. Powstałe snopy ustawiano na polu w baby i stogi. Stogi były okrągłe i czworokątne. Następnie zboże konno zwożono do stodół. W stodole przy pomocy młockarni odbywało się oddzielania ziaren z kłosa, czyli młocka. Zbożem powszechnie uprawianym dawniej była gryka, zwana również „tatarką”. Narzędziami rolniczymi, które można spotkać w niektórych domach po dzień dzisiejszy są sierp, kosa lub cep ( w domu państwa Cierlaków jest sierp, kosa, cep).

Zwyczaje związane z narodzinami

 Przy wyborze imienia kierowano się imionami dziadków,  bądź zgodnie z kalendarze najbliższe imię które się podobało.

Na chrzestnych najczęściej wybierano członków rodziny-czasem sąsiadów

Obrzędowość weselna

Ludzie w wiosce wszyscy się znali i pomagali sobie wzajemnie, najczęściej wtedy chłopak miał okazję upatrzeć sobie jakąś gospodarną dziewczynę, która to potem zostawała jego żoną. Zaręczyny odbywały się w podobny sposób jak teraz. Narzeczony musiał prosić ojca panny o jej rękę. W późniejszym czasie rodziny się umawiały i spotykały w celu omówienia wesela. Jeżeli któryś z młodych dysponował jakimś majątkiem ugadywano się także, co do posagu. Gdy któryś z młodych był jedynakiem przekazywano młodym całe gospodarstwo.

Zapraszało się gości na wesele osobiście, bez papierowych zaproszeń. Prezentami najczęściej był alkohol, który spożywany był na owym weselu. W przygotowaniu wesela pomagali sąsiedzi i bliscy. Była to pomoc w przygotowaniu stołów, ławek do siedzenia i przede wszystkim wszystkich potraw, placków.

Dzień przed weselem odbywało się trzaskanie u panny młodej, gdy panna nie była zbyt lubiana wyrzucano jej na podwórko pióra.

Młode państwo było ubrane podobnie jak teraz, pani młoda biała suknia , pan młody garnitur. Do ślubu jechało się walantem-bryczką konną. W naszej okolicy taką bryczkę posiadał p.Jan Skrzypek i to on często powoził młodych do kościoła. Po wyjściu z kościoła obrzucano młodych zbożem, choć był to zwyczaj już późniejszy. Wesele trwało dwa dni, drugi dzień to poprawiny. Podczas oczepin na weselu śpiewało się przyśpiewki.

Boże Narodzenie

Do stołu wigilijnego siadało się, gdy pierwsza gwiazda zaświeciła na niebie. Zadaniem kobiety było przygotowanie wigilii, która była postna, a mężczyzna musiał zadbać o choinkę. Przystrojeniem jej zajmowały się dzieci. Robiono łańcuch ze słomy oraz ozdoby z wydmuszek. Zaświecano prawdziwe świeczki na choince.

Przy stole zostawiano jedno nakrycie puste, ale tradycją było, że w gościnę przychodził np. sąsiad i zajmował to miejsce. Pod stołem było zawsze siano. Były też opłatki dla zwierząt, którymi dzielił się gospodarz. W tych czasach bardzo dbano o zwierzęta, bo to dzięki nim ludzie mogli żyć. Byli sobie nawzajem potrzebni.

Już przed świętami zabijano świnię i przygotowywano wyroby , żeby na święta było co jeść.

Do dzieci nie przychodził Mikołaj, była postać na którą mówiono-Dziadek mróz-jednak podczas świąt postać ta się nie pojawiała. Prezenty były kładzione pod choinkę.

Prezenty to drobne słodycze, bądź to co akurat było potrzebne dziecku-zeszyt, buty. Prezenty dostawały tylko dzieci.

Po wigilii cała rodzina udawała się obowiązkowo na pasterkę.

Podkoziołek- chodzono wtedy z Maśką. Pan Krakowiak był najczęściej przebrany za milicjanta. Chodzono po domach zbierając datki, składając życzenia wszelkiej pomyślności i zapraszając wieczorem do karczmy na tzw. zabawę podkoziołkową, która kończyła okres karnawału.

Datkami były najczęściej jajka, czasem kiełbasa czy drobne pieniądze. Jajka później sprzedawano i z tego organizowano zabawę podkoziołkową.

Wiosenne Świętowanie, Wielkanoc

Nie było czegoś takiego jak witanie wiosny.

Bardzo przestrzegano postu w środę popielcową.

Tzw. „Boże rany”- tata p. Krakowiaka w ten dzień budził dzieci rózgą wołając – Wstawajcie barany, dziś boże rany.

Malowaniem jajek wielkanocnych zajmowały się dzieci. Gotowano jajka w życie, czy łuskach cebuli.

Śmigus – dyngus też obchodzono, lecz nie lano się wiadrami tylko tak dla tradycji – troszkę.

Do dzieci przychodził zajączek. Dzieci musiały przygotować gniazda z siana. Zajączek przynosił jajka z cukru, zajączka z cukru,  czasem to , co akurat było dziecku potrzebne.

Obrzędy okresu letniego

Pan Krakowiak pamięta, że zawsze odbywały się majówki. Charakterystyczną zabawą i tradycją było wspinanie się na słup, na szczycie którego wisiała flaszka wódki. Było wielu chętnych, jednak aby utrudnić zadanie słup był okorowany i wysmarowany mydłem. Było wiele radości z patrzenia na śmiałków wdrapujących się na owy słup.

Drugim takim świętem rolników były dożynki. Cała wieś brała udział w tej zabawie. Wybierano gospodarza i gospodynię. Gospodyni musiała także ładnie śpiewać, podczas dożynek wyśpiewywano przyśpiewki. Pan Krakowiak wspomina tutaj – Kaczor –w tej zabawie brało udział 20-30 koni. Było trzeba zerwać kaczora, który był uwiązany na bramie zrobionej specjalnie na tą okazję. Nie wszyscy jeźdźcy mieli siodła, niektórzy jechali na oklep, co było wielkim utrudnieniem. Oczywiście, aby zadanie nie było zbyt proste, kaczorem regulowano, raz był wyżej raz niżej, co utrudniało wykonanie zadania jeźdźcom, a przysparzało radości widzom.

Pan Krakowiak podkreśla fakt, że kiedyś ludzie się nawzajem potrzebowali i bardzo sobie pomagali. Byli jedną wielką rodzinę, dosłownie i w przenośni.  Za przykład stawia tu wieś Bogdaj, gdzie można doszukać się jeszcze takich więzi i zachowań.

Żniwa to taki właśnie czas, kiedy sąsiedzi bardzo potrzebowali się nawzajem. Bez pomocy ludzi nic gospodarz sam by nie zrobił. Bardzo dużo musiały pomagać w gospodarstwie dzieci. Wykopki, przegrabianie siana, kręcenie powrozów ze słomy to zadania dzieci.

Cepem młócono po to, by nie uszkodzić słomy, która wykorzystywana była na dachy bądź na sienniki do łóżek. Młóciło dwóch lub czterech. Nie było to proste zadanie, nie każdy się do tego nadawał. Podczas takiego młócenia wykrzykiwano –łupu, cupu -  mające oddać odgłos rytmicznych uderzeń.

Nie wszyscy w wiosce mieli konia. Do prac wykorzystywano również krowy, a u ojca  pana Krakowiaka w gospodarstwie pracował muł.

Siano na zimę układane było wokół wbitego słupa naokoło. Dziewczynki ubijały nogami to siano. Tak przechowywano je przez zimę, na dworze.

Mam p. Krakowiaka piekła sama chleb. Najczęściej kilka bochenków za jednym razem, żeby starczyło na tydzień.

Fryda Hoffmann  zamieszkała w Janisławicach

1. OBRZĘDOWOŚĆ RODZINNA

Zwyczaje związane z narodzinami

W przeszłości matka, aby uchronić nienarodzone dziecko przestrzegała pewnych zakazów, np.: nie wolno jej było przechodzić pod linkami gdy rozwieszała pranie, ponieważ dziecko mogło się owinąć pępowiną, nie należało również patrzeć w ogień oraz wystrzegano się myszy. Gdy dziecko przyszło na świat w domu wszyscy się cieszyli, najczęściej świętował ojciec, który „opijał” narodziny swojej pociechy. Zwyczaj ten zwany „pępówką’ zachował się w wielu domach do dzisiaj. Po porodzie kobieta nie mogła wywieszać pieluch na dwór do 6 tygodni ani wylewać wody po kąpaniu dziecka na podwórko, ponieważ mówili, że wylewa się szczęście. Pierwsza kąpiel dziecka nie była związana ze specjalnymi zabiegami. Na  chrzcie nadawano imię   wybrane przez rodziców, a rodzice chrzestni wybierani byli spośród rodziny lub znajomych. Chrzest był tradycyjny, tak jak dzisiaj. Po ukończeniu pierwszego roku życia wróżono dziecku z przedmiotów takich jak : pieniążek, książeczka i kieliszek. Dzieci były traktowane jednakowo w mojej rodzinie, gospodarstwo najczęściej było przekazywane temu dziecku, któremu zdecydowali rodzice.

Obrzędowość weselna

W  przeszłości męża lub żony szukano w obrębie wsi, czasami gdzieś, ktoś wyjechał. W moim przypadku nie było żadnego swata. Odbywały się zmówiny i zaręczyny. Okres narzeczeństwa trwał krótko. Przed ślubem w kościele ogłaszano zapowiedzi przedmałżeńskie przez trzy niedziele. Gości na wesele zapraszało się osobiście, nie wysyłano zaproszeń „papierowych”, młodzi jechali osobiście zaprosić gości. W ostatni wieczór przed weselem odbywało się „trzaskanie butelek”, trzeba było dać wódkę lub poczęstować wódką, do tego wynoszono zagryzkę. Nieraz złośliwie wysypywano pierzę. Moje wesele było na 40 osób. Gościliśmy się w moim domu rodzinnym, a tańczyliśmy w leśniczówce u pana Stekla, który w tym czasie sprawował urząd leśniczego.  Pan młody przyjeżdżał po pannę młodą powózką (bryczką) i wszyscy udawali się do kościoła. Mój ślub odbył się w kościele w Starej Hucie. Nie sypano na szczęście zbożem, ryżem ani pieniędzmi. Po drodze z kościoła para młoda spotykała przeszkody, z których wykupywała się napitkiem.  Bardzo często przed weselem obdarowywano całą wieś plackiem, najczęściej drożdżowym. W domu witano ich chlebem i solą. Uczta weselna była tradycyjna. W czasie wesela przygrywała orkiestra składająca się  z bębenka, akordeonu, trąbki oraz talerzy. O północy odbywały się oczepiny – przejście panny młodej do stanu mężatek. Na wesele młodzi dostawali różne przydatne przedmioty, np.: zegar, żelazko itp. Poprawiny nie zawsze miały miejsce. Zależało to zamożności weselników .

Obrzędowość pogrzebowa

Wierzę, że zmarli przed swoim odejściem dają znaki. W mojej religii nie zapala się świecy zwanej gromnicą gdy człowiek odchodzi z tego świata. Wierzę, że duchy zmarłych nas odwiedzają i czuwają nad nami. Gdy w domu był zmarły to wtedy zakrywano w nim wszystkie lustra, nikt się w nich nie przeglądał. Do czasu pogrzebu zmarły w domu przebywał zazwyczaj przez trzy dni. Wynosząc zmarłego z domu żegnano go uderzając trzy razy trumną o próg.

2. ROK OBRZĘDOWY

Boże Narodzenie i obrzędy okresu zimowego

Ewangelicy tak jak katolicy uroczyście obchodzą Święta Bożego Narodzenia. Wszyscy wspólnie zasiadamy do wieczerzy wigilijnej, dzielimy się opłatkiem zarówno przy wigilijnym stole jak i w kościele. Na wigilijnym stole pojawiało się 12 potraw, były to potrawy tradycyjne: czerwony barszcz z uszkami, zupa grzybowa, zupa owocowa, smażone karpie, pierogi z kapustą, kapusta z grzybami czy też makiełki robione z bułki lub makaronu. W naszym regionie nie pojawiała się na wigilijnym stole kutia ale za to były smakowite ciasta takie jak: makowiec, sernik, czy też pierniki. Do wieczerzy wigilijnej piło się czerwone wino. Wierzono, że w wigilię krowy i inne zwierzęta mogą przemówić ludzkim głosem, panny wychodziły w ten wieczór przed dom i słuchały skąd szczeka pies, z tamtej strony miał się pojawić przyszły mąż. Dzisiaj tradycja domowego śpiewania kolęd zanika, w moim domu śpiewało się kolędy. W dzień Wigilii  chodziliśmy na pieszo z Janisławic  na pasterkę do kościoła w Sośni. Jasełka nie były wystawiane we wsi ale za to w końcowym okresie karnawału chodzili przebierańcy, co roku chodziła „Maśka”.  Przepowiadano pogodę na kolejne miesiące roku kalendarzowego – od Szczepana i na odwrót.

Wiosenne świętowanie. Wielkanoc

W przeszłości dzień postu wiązał się z wielkimi wyrzeczeniami, poszczono niekiedy przez cały dzień. W naszej tradycji nie ma specjalnego nabożeństwa i rytuału związanego ze Środą Popielcową, ze św. Mszą Rezurekcyjną  czy też z opisem Męki Pańskiej. Nie stroimy Grobu Pańskiego  jak to robią katolicy, nie święcimy potraw wielkanocnych. Tak jak w dniu dzisiejszym, tak dawniej też obchodzono Niedzielę Palmową, szło się do kościoła z palmami, a później trzeba było zjeść odrobinę palemki „na zdrowie” oraz  ułożyć święcone palmy na swoim polu w każdym rogu. Prace polowe rozpoczynano zaraz jak tylko rolnicy mogli wjechać na pole.

Symbolika Wielkanocy podobnie jak dziś była wyrażana poprzez baranka wielkanocnego, jajka wielkanocne, które były z tej okazji specjalnie ozdabiane. Na wielkanocnym stole pojawiały się wypieki, np.: babki, mazurki wielkanocne lub inne pyszności. Dzieci zawsze czekały na prezenty od zajączka, a w Poniedziałek Wielkanocny miał miejsce „śmigus-dyngus”

Obrzędy okresu letniego.

Czas letni był dla rolników okresem bardzo pracowitym. W polu używano narzędzi do koszenia zboża i trawy takich jak: kosa, sierp. Ręcznie koszono zboże, potem wiązało się snopki powrósłem ze słomy, a na koniec ustawiano snopki w baby po 8-10 sztuk. Do stodoły snopki zwożono wozami, które ciągnęły konie. Zboże młóciło się w stodole cepem, później używano wiejni, aby oddzielić zboże od plew. Nie pamiętam zwyczajów związanych z rozpoczęciem żniw ale za to na zakończenie prac związanych ze żniwami odbywały się dożynki, na których były przyśpiewki i tańce. Honorowe miejsce zajmował na dożynkach bochen chleba. Za moich młodych lat chleb wypiekało się samemu w piecu, który nazywał się sabatnikiem. Zazwyczaj chleb piekło się raz w tygodniu. W domu mieliśmy specjalną dzierżę do jego wyrabiania, była też długa łopata do wyjmowania chleba z pieca oraz kobiałki (takie plecione koszyczki, służyły jako forma), w których się ten chleb wypiekało.

   Zainteresowani zwyczajami naszych dziadków  przeprowadziliśmy rozmowę z panią  Martą  Zemską zamieszkałą we wsi Sośnie.  Chcieliśmy się dowiedzieć, które tradycje przetrwały do dziś, które zupełnie się zatraciły, a które  zostały zmienione.

   Nasze poszukiwania rozpoczęliśmy od   przeanalizowania wszystkich  zwyczajów związanych z przygotowaniami do wesela. Co szczególnie nas zainteresowało?

Obrzędowość   związana z weselem

   Z  tym wydarzeniem wiąże się wiele  dziwnych dla nas zwyczajów, z którymi trudno byłoby się nam pogodzić. No bo jak można byłoby się pogodzić z tym, że małżeństwa były kojarzone przez swatów i tak babcia  przed wojną – o czym wspomina pani Zemska – widziała dziadka dwa razy: pierwszy, gdy swaci uzgadniali warunki zawarcia małżeństwa i  drugi na własnym weselu.  Można powiedzieć, że biorąc ślub, w ogóle się nie znali Sytuacja taka była powszechna, szczególnie wśród bogatych gospodarzy. We wsi chłopcy  dbali o to, aby do „bamberki” ( córka bogatego gospodarza) nie chodzili  „kawalerowie” z innych wiosek.  Jak zwykle chodziło o bogactwo, które powinno pozostać w wiosce. Panna młoda do ślubu szła w stroju ludowym,  przed wojną   ubierała też  specjalny strój „bamberki”, po wojnie była to skromna biała suknia i koniecznie welon  mający  nawet  3 metry  długości.  Do kościoła jechano konnymi powozami , czasami orszak weselny szedł  pieszo. Bywały wesela, że przed takim orszakiem podążała konna delegacja, która   dodawała  mu dostojeństwa. Później pojawiły się samochody, ale był to raczej schyłek  lat siedemdziesiątych.  Podobnie jak dzisiaj młodą  parę obrzucano  ryżem, co miało wróżyć bogactwo, w domu witano chlebem i solą .  Następnie zapraszano do wspólnej zabawy przy hucznej muzyce orkiestry.  W trakcie wesela odbywały się oczepiny, ludzie  śpiewali różne przyśpiewki , towarzyszyła im  niekończąca się „żebranina”  kierowana przez orkiestrę. Zbierano na garnek dla młodej gospodyni, na becik itd.  Potrawy, które podawano podczas  uczty weselnej , były uzależnione od zasobności portfela: były drożdżowe ciasta, był bigos, mięso, kluski, ale była też kasza ze skwarkami, jagły.   Zazwyczaj zabawa trwała dwa dni.  Młoda panna, jeśli  przeprowadzała się do męża, zazwyczaj  czyniła to kilka dni po ślubie.  Potem rozpoczynali wspólne życie…

 Zwyczaje związane z narodzinami dziecka

   Kobieta ciężarna w dawnych czasach  musiała  wykonywać wszystkie prace  w domu i w polu. Trudno mówić o jakimś specjalnym jej traktowaniu, chyba poza tym, że dawniej ludzie byli przekonani, że kobiecie ciężarnej nie wolno odmówić, bo myszy zjedzą  im najlepszą rzecz albo w ogóle sprowadzi  na nich jakieś nieszczęście. Niektóre kobiety korzystały z tego przywileju i w ten sposób  mogły osiągnąć to, co w  innej sytuacji nie byłoby możliwe. Gdy dziecko się urodziło ( po wojnie dzieci rodziły się w domu, później  w izbach porodowych ośrodka zdrowia w Sośniach)  często nadawano imiona dzieciom  takie, jakie mieli ich ojcowie, dziadkowie. Bywało, że w rodzinie  było dwóch Józefów, Stanisławów, Franciszków.    Kobieta do 6 tygodni po porodzie nie mogła wyjść poza  obejście swego domu. Pierwsze kroki po  tych magicznych sześciu tygodniach kierowała do kościoła. Tam szła do zakrystii po świecę,  następnie  stawała  przed ołtarzem , składała ofiarę i w ten sposób uzyskiwała „ przebłaganie”   Przyznajemy, że ten zwyczaj zwany „wywodem” bardzo nas zaskoczył. Mieliśmy wrażenie, że urodzenie dziecka było przez ludzi traktowane jako  grzech.

   Podobnie jak dzisiaj rodzice  wybierali  do swego dziecka właściwych chrzestnych. Niegdyś baronka była chrzestną co najmniej połowy dzieci nie tylko z naszej wioski. Później zastrzegła sobie, że będzie chrzestną  tylko jednego dziecka w rodzinie. Oczywiście starano się  wybierać chrzestnych w miarę możliwości bogatych, choć to nie miało takiego znaczenia, bo  niegdyś dzieci nie otrzymywały takich wyszukanych prezentów. Dzień pierwszej komunii był wyjątkowy, bo była skromna biała sukienka, na głowie wianek z mirty,  po południu dziecko otrzymało  kilka cukierków, pajdę drożdżowego ciasta,  o wyszukanych prezentach zupełnie nie myślało. Tak było w latach  czterdziestych, pięćdziesiątych, a nawet sześćdziesiątych.

Inne obrzędy, zwyczaje, o których warto pamiętać

   Ludzie w dawnych czasach ciężko pracowali,  ale potrafili się także świetnie bawić, spotykali się np. podczas tzw. darcia pierza. Kobiety i dziewczyny darły zimową  porą pierze, a chłopcy często psocili i wrzucali w to pierze gołębie. Można sobie wyobrazić, co wtedy się działo i nikt nie miał do nikogo pretensji.   W zapustny wtorek po wsi chodzili  tzw. przebierańcy. Wśród nich był kozioł, baran, koniecznie diabeł, kominiarz, który smarował dziewczyny sadzą. Chodzili  od domu do domu, zbierali chruściki, jajka, pieniądze, a później  przed środą  popielcową trwała do dwunastej huczna zabawa.

   W święto Trzech Króli  chodzili kolędnicy, byli oni  pięknie przebrani, śpiewali kolędy, składali życzenia.  Świętem  na równi z Bożym Narodzeniem i Wielkanocą było Zesłanie Ducha Świętego tzw. Zielone Świątki. Trwały one też  dwa  dni. Zwyczajem było, że  w przeddzień tych świąt  przystrajano domy, obejścia tatarakiem, młodymi brzózkami i inną zieleniną.  Wierzono, że przystrajanie domostw zieleniną  zapewnia  tu mieszkającym urodzaj i chroni przed urokami.

   Obchodzono także noc  świętojańską ,  zwaną  niegdyś nocą  kupały. Dziewczyny puszczały w nurt rzeki wianki. Jeśli wianek został wyłowiony przez kawalera, oznaczało to jej szybkie zamążpójście.  Kolejnym elementem  tych zabaw było skakanie przez ognisko,  ogień miał moc oczyszczającą i chronił przed  złem.

   Wiosną, trzy dni przed Wniebowstąpieniem, odbywały się – dziś zapomniane – Dni  Krzyżowe ( ten zwyczaj sięga V wieku, kiedy ok. 450 r. Francję nawiedziły liczne klęski żywiołowe ,biskup polecił odprawiać błagalne procesje, zwyczaj ten   przejęły liczne narody chrześcijańskie).  Wierni w procesji chodzili  do krzyży przydrożnych i tych stawianych przy gruntach rolnych. Modlono się o urodzaj i Boże błogosławieństwo.

    Ważnym wydarzeniem w życiu wsi było rozpoczęcie żniw. Wierzono, że ścięcie pierwszych kłosów powinno się odbywać  w dzień  poświęcony Matce Boskiej, tj. w środę lub w  sobotę.   Podobnie jak dzisiaj okres letni kończyły dożynki , podczas których dziękowano Bogu za całoroczne zbiory i bawiono się hucznie do białego rana.

Wycieczki

   Dnia 18.09.2013 roku w ramach projektu edukacyjnego ”Na ludową nutę” pojechaliśmy do Wolsztyna. Po trzech godzinach jazdy autokarem dotarliśmy do punktu docelowego naszej wycieczki. Pogoda nam sprzyjała więc zaczęliśmy od zwiedzania parowozowni, gdzie oglądaliśmy eksponaty muzealne – dawne parowozy, napędzane parą. W dużym skupieniu, oglądaliśmy dawne lokomotywy, wagony, a także słuchaliśmy przewodnika, który zapoznał nas z trudną pracą maszynistów w dawnych czasach. Dla niektórych dzieci było to pierwsze zetkniecie się z pociągami, stacją kolejową. Pełni wrażeń pojechaliśmy do Skansenu Budownictwa Ludowego, gdzie czas się zatrzymał dawno, dawno temu. Tam wzięliśmy  udział w warsztatach „Gdzie pszczoły, tam miód” – najpierw wysłuchaliśmy wielu intrygujących opowieści i ciekawostek z życia tych owadów,  a potem mogliśmy obejrzeć  i dotknąć wiele ciekawych eksponatów.

   Największym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty zatytułowane „Tradycyjne zajęcia domowe”, które również były poprzedzone szeregiem ciekawych informacji,                       a następnie mieliśmy możliwość sami spróbować wykonać wiele dawnych czynności, stanowiących powszedniość ówczesnych ludzi.

   Robiliśmy masło ze śmietany, które później mieliśmy możliwość degustować na świeżym chlebku, popijając maślanką, która powstała przy robieniu masła.

   Dużym powodzeniem cieszyło się pranie rzeczy w dawnej bali i przy użyciu tarki do prania. Chłopcy chętnie bili cepami, młócąc zboże, które następnie mielili ręcznie w małych domowych żarnach, wytwarzając w ten sposób mąkę razową - czyli raz przemieloną.

   W skansenie oglądaliśmy pomieszczenia mieszkalne z całym ówczesnym wyposażeniem, karczmę, wiatrak który przestawiliśmy o 360 stopni ustawiając do wiatru  śmigła chcąc sprawdzić czy praca młynarza była ciężka. Oglądaliśmy kuźnię, gdzie pracowali  kowale, zagrodę olenderską  z chatą,  stodołą ze zwierzętami hodowlanymi, Reklinek z chatą, stodołą chlewem i wozownią oraz chatę ze Świętna. Widzieliśmy również oryginalne traki pozostałe po dawnym tartaku.

   Zadowoleni, pełni wrażeń wracaliśmy do naszego świata i naszych zdobyczy  cywilizacyjnych.

Dnia 14 sierpnia 2013r. w ramach realizacji projektu „Na ludową nutę”  uczniowie naszej szkoły wzięli  udział w wycieczce rowerowej do Odolanowa. Celem wyprawy było obejrzenie i poznanie bogactwa kultury ludowej, która zachowało się w tym uroczym miasteczku. Pierwszym punktem zwiedzania było Muzeum Regionalne, mieszczące się w  budynku Odolanowskiego Domu Kultury. Uczniowie mieli okazję zobaczyć zbiory etnograficzne, dzieła sztuki, eksponaty historyczne, wiele pamiątek regionalnych oraz dzieła artystyczne lokalnych artystów. Nie można było też pominąć kościoła farnego św. Marcina z 1794r., w którym znajdują się dzieła ludowe m. in. fragmenty krzyża Pawła Brylińskiego. Natomiast przy kościele można było podziwiać figurę ludową świętego Floriana z 1875 roku. Młodzież z bardzo dużym zainteresowaniem oglądała wnętrze dawnego kościółka ewangelickiego z końca XVII wieku.









Aktualności


Dzisiaj jest: Niedziela
19 Listopada 2017
Imieniny obchodzą
Elżbieta, Mironiega, Paweł, Seweryn,
Seweryna

Do końca roku zostało 43 dni.
Zodiak: Skorpion

Kontakt

Zespół Szkół w Sośniach

ul. Wielkopolska 43

63-435 Sośnie

tel./fax 62 739 10 23

e-mail: zssosnie@interia.pl